sobota, 7 listopada 2015

Bardzo przepraszam za to,  że rozdział ukazuje się tak późno ale poprostu zapomniałam o wstawieniu posta i dopiero dzisiaj sobie przypomniałam, nie przedłużając, miłego czytania :).
♥ ♥ ♥
Po długim, przyjemnym locie poszłam do dormitorium wziąść prysznic. Szybko się przebrałam. Była 7:10 więc wzięłam się za czytanie nowego numeru żonglera. Był artykuł o narglach.  Za nim się obejżałam była już 7:20, spakowałam książki, nałożyła szatę i poszłam do WS. Przed salą zobaczyłam Ginny.
- Witaj Ginny!!- krzyknęłam radośnie w stronę rudowłosej.
- Hej Luna!!  - Ginny podbiegła do mnie.
- Jak się masz? - Zapytałam.
- Wspaniale! Słyszałaś już?!
- Ale co?
- Dostaniemy dzieci!!
- Jak to?
- Znaczy będziemy podzieleni w pary!
- No ale po co? - Zapytałam mało inteligentnie.
- Oj no, to ma nas nauczyć odpowiedzialności!
- Nie rozumiem dlaczego jesteś taka szczęśliwa,  nie wiesz przecież z kim będziesz w parze.
- No przecież będę z Harrym!!
- A co jak sami postanowią porozdzielać w pary? - Mina rudowłosej momentalnie zrzedła.
- Oh.... O tym nie pomyślałam....
- Oj przecież jeszcze nic nie wiadomo,  wszystko może się wydarzyć. - Poklepałam ją po ramieniu.
- No już ok,  a teraz chodź na śniadanie bo umieram z głodu.
- Zgoda.- i poszłyśmy na śniadanie.
Zajęłam miejsce obok rudowłosej.
- Luna... Jak sądzisz kto by się do tego nadawał?
- Sama nie wiem....
- A co sądzisz o Seamusie?
- Jest miły..... Ale nie chciałabym z nim wychowywać dziecka.... - I tak zaczęła się długa rozmowa o przyszłych opiekunach naszych,, dzieci". Naszą rozmowę przerwał pewien blond włosy ślizgon,  który właśnie wszedł do WS.
- Ej.....  A co sądzisz o Malfoy'u?- po tym pytaniu zachłysnęłam się sokiem dniowym.
- C-co? - Tylko to udało mi się z siebie wydusić.
- No,  co sądzisz o Malfoy'u.
- No... Nie wiem.... wiesz on chyba nie nadaje się na ojca. Chyba ledwo by ciśnie poradził ze świnką morską a co dopiero z dzieckiem. -Po tym stwierdzeniu głośno się zaśmiałyśmy.
- No dobra, lepiej już chodźmy już bo się spóźnimy na eliksiry, a ja nie mam zamiaru podpaść nietoperzowi. - Dopiero teraz sobie przypomniałam,  że eliksiry mamy z gryfonami.
♥ ♥ ♥ ♥
- Dobrze,  dzisiaj zajmiemy się uważeniem eliksiru miłosnego,  otwórzcie podręczniki na stronie 27 i..- Nagle do sali wpadł Draco.
- Dyrektor wzywa Lovegood do siebie. - Powiedział jak zawszr obojętnym tonem.
- Dobrze,  Lovegood zbieraj rzeczy i idź. - Spakowałam się i już po chwili szłam ramię w ramię ze ślizgonem.
- Po co Dumbledor mnie wzywa?
- A co mnie to obchodzi? - Prychnął.
I tak resztę drogi pokonaliśmy w ciszy. Po dotarciu do gabinetu zapukałam i usłyszałam ciche,, proszę ".
- Dzień dobry moi drodzy,  siadajcie proszę, mam do was sprawę...


wtorek, 3 listopada 2015

Rozdział 1

Witam wszystkich na moim nowym blogu!! Co do mojej aktywności,  będę wstawiać posty dwa razy w tygodniu. W poniedziałek i w piątek. Gdy będę miała wenę, posty mogą pojawiać się trzy razy w tygodniu :) Także oto i rozdział 1,  miłego czytania ♥.
♥ ♥ ♥
Wstałam bardzo wcześnie,  ale to tylko dlatego, że chciałam nakarmić trestale. To urocze stworzenia,  bardzo miłe. Są  wyjątkowe takie..... inne,  zupełnie jak ja. Ludzie nazywają mnie Pomuluną. Sądzą,  że jestem dziwna ponieważ wierzę w nargle. Ale one istnieją! Nie przeszkadza mi fakt, że tak mnie nazywają,  jeśli chcom być niemili to ich sprawa. Wybrałam ciuchy i nie budząc dziewczyn na palcach poszłam do łazienki. Ubrałam się w beżowy sweterek z szarym króliczkiem na środku,  założyłam jasno-niebieskie jeansy. Na nogi włożyłam niskie, brązowe kozaczki za kostkę , na ramię zrzuciłam tego samego koloru listonoszkę. Włosy upiełam w niedbałego warkocza na bok i wyszłam z dormitorium. Po drodze wpadłam jeszcze do kuchni po mięso dla trestali. Po 10 minutach byłam już w Zakazanym Lesie. Trestale znały mnie bardzo dobrze,  ponieważ często u nich bywałam. Usłyszałam za sobą szelest,  ale go zignorowałam. Po chwili usłyszałam tak dobrze znany mi głos.
- Witaj Lovegood.- Dracon Malfoy. To on szydził ze mnie na każdym kroku. Ale nie miałam mu tego za złe. Odwróciłam się i uśmiechnęłam.
- Witaj Draconie. - Powiedziałam,  poczym odwróciłam się z powrotem do przywódcy trestali.
- Co taka wariatka jak ty robi w Zakazanym Lesie? - Zapytał z kpiną w głosie.
- Karmię trestale. - Odpowiedziałam łagodnym głosem.
- Jesteś dziwna wiesz? Założę się,  że to twoi jedyni przyjaciele.
- Nie są moimi jedynymi przyjaciółmi.
- A no tak zapomniałem,  przyjaźnisz się jeszcze z bliznowatym,  szlamą i zdrajcami krwi.
- Owszem- odpowiedziałam przyjaźnie- A ty co tutaj robisz?
- Nie twój interes.
- Racja. - To powiedziawszy wsiadłam na przywódcę trestali.
- Masz zamiar lecieć na tym... Czymś?
- Na trestalu, owszem. - Odpowiedziałam łagodnie i lekko się do niego uśmiechnęłam.
- KURWA DLACZEGO JESTEŚ DLA MNIE MIŁA?!!  - Krzyknął.
- A czemu miałabym nie być? - I wzbiłam się w powietrze. Ostatnim co usłyszałam było :
- Jesteś dziwna.